Array ( ) . - bloog.pl
Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 277 158 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Zdjęcia w galeriach.


Mała reklama

piątek, 16 lipca 2010 11:03

Zrobiłam taką animację. Jak ktoś chce może wkleić sobie na bloga ja si.ę nie obrażę. Będę bardzo wdzięczna :-D

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Rozdział II

piątek, 16 lipca 2010 0:03

 

Całą noc nie mogłam zasnąć. Miałam przed oczyma ciało mojej siostry. Gdy tylko zamykałam oczy widziałam jak ją okaleczają i rozszarpują. Słyszałam jej krzyki, bezsensowne wołanie o pomoc, i brak odpowiedzi na nie. Starałam się nie płakać, nie dawać po sobie poznać, że cierpię. Nie chciałam żeby ludzie byli smutni patrząc na mnie, ale nie sposób było się z tego otrząsnąć. Dookoła mnie wszyscy już spali w swoich śpiworach. Świece, którymi oświetlaliśmy mrok już dawno zostały pogaszone. Wsłuchiwałam się w odgłosy z zewnątrz. Co jakiś czas usłyszeć można było wycie wilkołaków lub warczenie. Zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć. Ogarniała mnie całkowita ciemność i cisza. Pasowało to idealnie do sytuacji, w jakiej się znajdowałam, do tego jak się czułam. Nagle usłyszałam szlochanie. Szybko poderwałam się do góry. Oczy już przyzwyczaiły się do braku światła, więc co nieco widziałam. Pod ścianą niedaleko mnie siedziała mała skulona postać. Bujała się delikatnie do przodu i do tyłu szlochając tak, aby nikt jej nie usłyszał, aby nikogo nie obudzić.

 

- Co się stało? – zapytałam szeptem

- Boję się – odpowiedział mi pociągając noskiem cichy głosik małej dziewczynki – ja nie chcę umierać.

- Nie umrzesz – starałam się ją uspokoić – zobaczysz jutro wstanie nowy dzień lepszy dzień, wszystko będzie dobrze.

- Ale oni mogą wrócić – powiedziała wciskając twarz w skulone kolana – na pewno wrócą, zobaczysz, przyjdą po nas i wszystkich zabiją. Tak jak mówili.

- Kto mówił?

- Starsze dzieci. Powiedzieli, że oni lubią małe dziewczynki.

- Nie słuchaj ich. Jutro nikt nie przyjdzie. Uwierz mi. Nie przejmuj się już, nie płacz.

Dziewczynka pociągnęła jeszcze kilka razy noskiem.

- Dobrze – powiedziała układając się na swoim posłaniu.

W kanciku moich ust pojawił się delikatny uśmiech. Wzięłam z niej przykład i tez się położyłam. Z całego serca starałam się uwierzyć w to, co jej powiedziałam, że jutro będzie lepszy dzień. Lepszy niż dziś. Zamknęłam oczy i jeszcze raz próbowałam zasnąć. Sen dopadł mnie szybko. Nic mi się nie śniło. Ogarniała mnie tylko ciemność, od której nie sposób było się uwolnić.

Następnego dnia, w każdym razie tak mi się wydawało, wstałam jako pierwsza. Nie byłam pewna czy to już nowy dzień czy jeszcze trwa ta potworna noc, bo do środka bunkrów nie docierała ani odrobina światłą. Były one głęboko pod ziemią i nie było tam żadnych szpar, tylko grube betonowe ściany skonstruowane tak, aby nie przepuszczały naszego zapachu. Powietrze docierało do nas siecią rur i kanałów wyprowadzonych daleko poza miasto. Jedynym sposobem żeby sprawdzić czy jest dzień było wyjście na górę. Było to bardzo ryzykowne, ponieważ gdyby nadal była noc mogłabym się natknąć na nocnego lub co gorsza na nieśmiertelnego. Podeszłam do włazu i zaczęłam powoli go otwierać. Bałam się tego, co mogę zastać. Kiedy lekko podniosłam ogromną płytę włazu oślepił mnie promień światła który wpadł przez małą szparkę. Ulżyło mi. Otworzyłam wejście całkiem i wyszłam na zewnątrz. Szybko pobiegłam do domu. Na ulicach przedmieścia było jeszcze widać krew i co jakiś czas można było natrafić na kawałki rozszarpanych zwierząt. Ani nocni ani nieśmiertelni nigdy nie zostawiają po sobie zbyt dużego śladu. Najczęściej zaciągają ofiary poza miasto, żebyśmy myśleli, że miasteczko jest już bezpieczne, że się tu nie pojawili. Wpadłam do domu i spojrzałam na stojący na szafce w przedpokoju zegarek. Była 5:43. Miałam jeszcze czas żeby wsiąść prysznic, przebrać się i coś zjeść przed pójściem do szkoły. Była środa, więc czekała na mnie szkoła. Nocą się ukrywamy, ale w dzień, kiedy jesteśmy bezpieczni prowadzimy normalne życie. I tak dopóki się nie ściemni. Wtedy wieczorna historia zaczyna się od nowa.

Wyszykowałam się i spakowałam. Teraz byłam całkiem sama. Moi rodzice zginęli bardzo dawno z rąk nieśmiertelnych. Teraz, kiedy niema Meg zostałam całkiem sama. Wyszłam z domu i zaczęłam iść w kierunku szkoły. Daleko nie miałam. Już po paru minutach byłam na miejscu. Kiedy przekroczyłam próg szkoły od razu podbiegła do mnie Blade.

- Wiesz – powiedziała z zasmuconą miną – opowiedziałam mojej mamie o tym co zaszło. Powiedziała, że…jak chcesz to możesz zamieszkać u nas – spojrzała na mnie i delikatnie się uśmiechnęła

Odwzajemniłam jej uśmiech.

- Na razie chcę pobyć trochę sama. Poukładać sobie wszystko.

- Rozumiem. – spuściła wzrok

Zadzwonił dzwonek na lekcje. Doczłapałyśmy się do klasy i zajęłyśmy swoje stałe miejsca.

- Ej słyszałem, że naszego profesora wczoraj zjedli – powiedział jeden z uczniów śmiejąc się.

- To nabawią się chyba niestrawności – odpowiedział ktoś z końca, po czym wszyscy chłopcy zaczęli się śmiać.

Nagle cała klasa ucichła. Do Sali wszedł profesor i chrząknięciem uspokoił rozchichotanych chłopców.

- A jednak – ktoś znowu parsknął śmiechem.

Profesor chrząknął po raz drugi i stanął na środku klasy.

- Od dziś będziemy mieć nowych uczniów – wskazał ręką na drzwi.

Wszyscy od razu spojrzeli w ich stronę. Do klasy weszło trzech dość masywnie zbudowanych chłopaków z niezbyt przyjemnym wyrazem twarzy. Rozglądali się po klasie jak gdyby szukali sobie ofiary, którą mogliby potem dręczyć i maltretować. Przestraszyłam się.

- Może się przedstawicie? – powiedział profesor spoglądając w ich stronę.

Zupełnie nie zwrócili na niego uwagi. Zajęli wolne miejsca na końcu sali. Śledziłam ich każdy krok z szeroko otwartymi oczami. Gdy tylko usiedli, jeden z nich spojrzał mi prosto w oczy tym swoim przerażającym spojrzeniem. Sparaliżowało mnie. Natychmiast odwróciłam się w stronę tablicy. Cały czas czułam na sobie jego lodowate spojrzenie. Tak jak gdyby cały czas mnie obserwował. Jakbym była jego celem. Żywym celem, do którego właśnie mierzy. Wyczekiwałam z niecierpliwością dzwonka. Miał on być teraz moim zbawieniem, bo nadal czułam na sobie jego wzrok. Nie podobało mi się to uczucie. Ani trochę mi się nie podobało. Przerażało mnie i chciałam wreszcie od niego uciec. Uciec najdalej jak to było możliwe.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Rozdział I

niedziela, 11 lipca 2010 10:22

    - Meg błagam cię wstań! Meg proszę obudź się! - wołałam potrząsając zmasakrowanym ciałem mojej siostry – Meg wstawaj! Słyszysz?! WSTAWAJ!!!

            Nie poruszała się. Moje rozpaczliwe wołanie było tu bezużyteczne jedynie mogło przysporzyć nam kłopotów.

            - Dlaczego mnie zostawiasz? – przytuliłam jej ciało z całej siły a łzy ściekające mi po policzkach kapały na otwarte rany na jej szyi rozpuszczając lekko skrzepniętą krew i spływały razem z nią po jej ciele. –Dlaczego?

            - Jodelle musimy iść słyszysz – powiedziała półszeptem moja przyjaciółka Blade szturchając mnie za ramie. – Jodelle błagam cię chodź!

            - Nie!!! – wrzasnęłam – nie zostawię jej tu!!!

            - Jej już nie pomożesz – prosiła – zaraz zjawią się tu nocni. Błagam cię chodź.

            - Ja na nich poczekam – powiedziałam nadal ściskając ciało siostry.

            - Coś ty! Zgłupiałaś do końca?! – pociągnęła mnie za ramie. – Mogę się założyć, że ona nie chciałaby żebyś została rozszarpana przez nocnych słyszysz!

            Podniosłam swoje zapłakane oczy w jej stronę. Patrzyła na mnie błagalnym spojrzeniem. Miała racje powinnyśmy uciekać a Meg już nie dało się pomóc, ale ja nie chciałam przyjąć tego do wiadomości, chciałam żeby nadal żyła. Dlaczego akurat teraz przyszli? Akurat, kiedy ona wracała do domu? Dlaczego są aż tak bezlitośni? Spojrzałam jeszcze raz na zakrwawione ciało. Poderwałam się na równe nogi i zaczęłam biec razem z Blade do pierwszego lepszego schronu. Zawsze po wizycie nieśmiertelnych, w mieście zjawiali się nocni. Nie tylko po to żeby wybić resztę osób, która tu pozostała, ale także by pośmiać się z tego jak rozpaczamy i sprawiać nam jeszcze większy ból. Nie wiedzieliśmy nawet czy jeden z nich nie siedzi teraz wśród nas. Nocnymi określaliśmy jedne z bestii nawiedzające nasze miasto. Wilkołaki. Każdy z naszych znajomych może być jednym z nich a my nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Lepiej żebyś nie wiedziała za dużo, na przykład, kto w naszym otoczeniu jest jednym z nocnych, albo gdzie mają zamiar urządzić sobie polowanie, bo naprawdę może się to źle skończyć. Najczęściej zabijają nasze zwierzęta, a czasem zabijają też ludzi. Ale to nie oni stwarzają tu największe zagrożenie. Prawdziwym zagrożeniem są tu nieśmiertelni. Wampiry. To właśnie oni zabili moją siostrę. Nigdy nie wiadomo, kiedy się zjawią, a gdy już przychodzą lepiej nie być na widoku. Chociaż nawet, gdy się ukryjesz oni zrobią wszystko by cię znaleźć. Zabijają przy pierwszej lepszej okazji. Nie znają litości. Ich żądza krwi jest nieopanowana. W dzień są między nami i nie rzucają się w oczy. Dopiero w nocy pokazują swoją prawdziwą naturę. Jeden z nich chodził z nami do szkoły. Moja koleżanek zakochała się w tym nieśmiertelnym. Twierdziła, że da sobie radę, że miłość pokona pragnienie krwi. Myliła się. Po nocy, którą postanowiła spędzić u niego już nigdy jej nie zobaczyliśmy. Chłopak przyszedł następnego dnia. Na korytarzu spojrzał w naszą stronę i oblizał swoje wargi, powoli, i przygryzł lekko dolną wargę tak jakby chciał powiedzieć: „wasza koleżanka była naprawdę smaczna”. To było ohydne.

            Razem z Blade dobiegłyśmy do jednego ze schronów. Były to piwnice ukryte głęboko pod ziemią tak, aby nieśmiertelni nie mogli nas wyczuć. Czasami zdarzają się osoby o bardzo silnym zapachu krwi, przez co jesteśmy jeszcze bardziej narażeni. Przed wejściem zostałyśmy wylegitymowane. Musimy się legitymować, bo zanim zostało to wprowadzone do piwnic dostawały się wampiry i wybijały wszystkich. Potem przybywali nocni i rozszarpywali, dla zabawy, tych, którzy to przeżyli.

            Ledwo zdążyłyśmy wejść do jednego z pomieszczeń a już Nina rzuciła nam się na szyję. Była to jedna z niewielu osób, które na nas czekały. Ja straciłam moich rodziców, kiedy byłam jeszcze mała właśnie podczas takiej rzezi, jakie to był przed wprowadzeniem legitymowania przy wejściu. Każdy pewnie się zastanawia, dlaczego a jeszcze żyje. To, dlatego że nocni przybyli wcześniej niż zazwyczaj. Nieśmiertelni i nocni się nienawidzą. Kiedy dochodzi do starcia między nimi jest to dla nas wielka ulga. Wtedy bardzo często ginie wielu nieśmiertelnych. Tylko wilkołaki są w stanie ich zabić. Są o wiele silniejsi. Czasami jednak wilkołaki i wampiry razem współpracują. Ponieważ nocni za dnia mniej rzucają się w oczy najczęściej są czymś w rodzaju donosiciela. Węszą, słuchają by potem przekazać nieśmiertelnym gdzie są nasze kryjówki, co planujemy, lub ilu nas jest. Na szczęście na takie przypadki też mamy rozwiązanie. Kiedy nieśmiertelni odnajdą jeden z bunkrów zanim zdążą wedrzeć się do środka my siecią korytarzy przechodzimy do następnego.

            - Jode? – Nina spojrzała na moje pokrwawione dłonie i zapłakane oczy – Co się tam stało?

            - Dopadli ją – powiedziałam przez zaciśnięte zęby – Dopadli Meg.

            Nina złapała się za serce. W jej wielkich brązowych oczach zaczęły pojawiać się łzy. Uścisnęła mnie najmocniej jak potrafiła.

            - Zobaczysz. Wszystko będzie dobrze. Będzie dobrze.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 20 stycznia 2018

Licznik odwiedzin:  1 309  

Kalendarz

« styczeń »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
293031    

Archiwum

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O mnie

No to teraz coś o mnie xD
Jestem Ewa
Mam naście lat
Lubię rysować, malować, bazgrać i wszystko co jest z tym związane
KOCHAM sagę "Zmierzch" i nie wyobrażam sobie jak można jej nie lubić ;P
Uwielbiam się wygłupiać i gadać durnoty, pisać opowiadania, wierszyki, słuchać muzy, jeździć na rolkach i... wiele wiele innych xD
I to by było na tyle x3

POZDRO!!! xD

Statystyki

Odwiedziny: 1309
Wpisy
  • liczba: 3
  • komentarze: 17
Galerie
  • liczba zdjęć: 3
  • komentarze: 3
Bloog istnieje od: 2776 dni

Lubię to